W zasadzie mam wiele do opisania. Dużo rzeczy działo się, kiedy wróciłam do Rosewood. Żałuje, że wcześniej nie brałam się za pisanie. Ale napisze dawne wydarzenia skrótami. Więc tak: Wróciłam, powiedziałam Noelowi że naprawdę jestem Courtney, potem Spencer, nie pamiętam komu potem... Po jakimś czasie publicznie się ujawniłam. Miałam słabość (I nadal troszkę mam) do Noela. Spotkałam CeCe, powiedziałam jej co zrobiłam Ali, wyjechała bla bla bla... Teraz mój brat Jason strzela focha, bo nie chciałam mu powiedzieć o Ali.. Możliwe że coś pominęłam, ale mniejsza z tym.
Ostatnie wydarzenia:
Dzisiaj w kawiarni spotkałam Spencer. Była jakaś.. inna. Wydawała mi się smutna, stwierdziła, że jest chora na anginę. No niech jej będzie. Raczej mówiła prawdę. Potem jakiś dziwoląg się na nas gapił. Spencer wyszła z kawiarni, a ten dziwoląg rzucił mi tekstem, że "mam popracować nad sztuką rozmawiania". Podeszłam do niego i kazałam mu o "tej sztuce" opowiedzieć. Zarzucił mi, że Spencer nigdy nie będzie moją przyjaciółką. Dobra, po pierwsze: Skąd on wiedział kim jest Spencer, kim jestem ja itp? Niby "obserwuje ludzi z kawiarni". Błagam.. Dyskutowałam z nim dość czasu. Zapytał mnie o kolor szminki.. Co jest podejrzane. Po cholere mu dokładne dane mojej szminki? Nazywał mnie desperatką.. Samotną desperatką. Co za ... Na końcu coś tam wspomniał o psychiatryku.. I się wkurzyłam. Co za debil! I niby w kawiarni się dowiedział, że byłam w psychiatryku? Żałosna wymówka. On jest jakiś podejrzany. Muszę go obserwować. Ale na prawdę miałam mu ochotę tak wygarnąć... Rzucić tekstem "Panie wszystko wiedzący, wiesz, że byłam tą dziewczyną, która zadawała się ze Spencer, Arią, Emily i Hanną? I udawałam wtedy moją siostrę bliźniaczkę Alison? O i wiesz co jeszcze? Zabiłam ją! Strzeż się, bo Tobie też mogę zrobić krzywdę!" O tak... Mam dosyć tego. Kiedyś byłam ważna. Popularna. Każdy chciał mną być, każdy chciał być blisko mnie. A teraz? Czuje się jak wyrzutek. Może sobie na to zasłużyłam. Wyśmiewałam ludzi, poniżałam ich, wygadywałam ich sekrety, swoje przyjaciółki traktowałam jak szmaty... Ale ja zawsze chciałam poczuć jak to jest być Alison. Zasmakowałam tego. Tylko Spencer wie, że ze mną się przyjaźniła wiele lat temu. Nie wie, że zabiłam prawdziwą Ali. Nie chcę, by wiedziała. Zależy mi na niej, a to ją ode mnie odsunie. Mimo, że było to lata temu.. CeCe wyjechała z Rosewood gdy się dowiedziała. Co zrobiłaby Spencer? Boję się myśleć. Ale jedno wiem na pewno. Koniec taryfy ulgowej. Dla przyjaciół będę miła, wierna i pomocna, ale dla osób, które grają mi na nerwach będę wredną suką. Tak w ogóle dziwie się tej całej -A. Ona bierze się nie za te osoby za które powinna. I powinna więcej robić. Straszyć i to skutecznie. A nie.. Co ona zrobi komuś takim tam zwykłym smsem? No nic.. Była bym lepszym -A. Oczywiście nie dręczyłabym moich dziewczyn! Co to, to nie! Ale tego kolesia z kawiarni to.. już prędzej. Melissy nie ma teraz w Rosewood, więc nie mam z kim intrygować. Zwróciłam się do Mony. Dałam jej to czego chciała: popularności, więc może ona teraz pomóc mi. I to chyba na tyle dzisiejszego wieczoru.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz