Jest po północy ale mi się nie chce spać. Dzisiaj wigilia. Dwa dni temu odbyła się impreza u Caleba Riversa. Oczywiście z Melissą zaplanowałyśmy skandal. Rosewood jest nudne, a skoro ja wróciłam coś musi się dziać! Jak za dawnych czasów! Dosypałam narkotyki do szklanki Erica Kahna. Zemdlał w łazience, więc użyłam szminki i napisałam wiadomość na lustrze z podpisem "A". Hahaha ale było zamieszanie. Wszyscy się przerazili, zniszczyłam tą imprezę, a Eric pojechał do szpitala.. Błagam.To nie było nic śmiertelnego. Oczywiście szminkę i pojemnik od prochów dałam Melissie, która czekała na mnie pod oknem toalety Riversa. Mogli mnie nakryć. Ale i tak to zrobili. Hmm ciekawe czemu zaraz pomyśleli, że to ja? Zresztą mniejsza z tym. -A była zadowolona, że moje zasługi przypisano jej. Zostałam oficjalnie członkiem -A team. I dobrze. Przynajmniej zacznie się dziać. Głupi Wren z Noelem chcą mnie zamknąć spowrotem do Radley. HAHAHA.
Powodzenia życzę. Byłam tam na tyle długo, że wiem jak można uciec. Poza tym -A do tego nie dopuści.Spotkałam się kolejnego dnia z Moną Vanderwaal. Z brzydkiego kaczątka stała się piękna. To lepiej. Przyjemniejsza dla oczu. Jest członkiem -A teamu jak ja. Więc znam już jednego sprzymierzeńca. Poprosiłam -A o całą listę sprzymierzeńców. Mam nadzieję, że się dowiem. Ahh... Cudowny był dzień przed wigilią. Tyle się działo. Ale to dopiero początek. Tak, niech sobie mnie zamykają. Niech podejrzewają. Co najważniejsze: NIECH SIĘ BOJĄ. Ale mnie nigdy nie powstrzymają. Choćby bardzo chcieli. Ale jedno jest pewne: jeśli pójdę siedzieć do wzięzienia, Radley gdzie kolwiek! To i tak wrócę. Ale jak wrócę, będę jeszcze gorsza, niż byłam. Stałam się lepsza po zabiciu Alison, ale kto wie co będzie się działo po kolejnym pozbawieniu wolności? Jak to zadziała na moją psychikę? Może posunę się do kolejnego zabójstwa? Na pewno. Oni nie zdają sobie z tego sprawy. Tak teraz gdy jestem -A jestem niebezpieczna. Ale nie mam zamiaru odbierać komuś życia. Jednak po zamknięciu gdzieś, może będę miała taki zamiar? Nienawidziłam Alison i ją zabiłam. Co się stanie jak będę nienawidziła inne osoby? Póki co nikogo nie nienawidzę, ale to się może zmienić. Wren się sam o to prosi. Nie chciałam krzywdzić Erica mimo, że to zrobiłam. Zrobiłam to bo: odrzucił mnie, świetnie nadawał się na ofiarę mojego "Coś musi się dziać w tym nudnym mieście" i to tyle. Co wydarzy się później? Tego nawet ja nie wiem. To zależy od osób trzecich. Mogę być taka... albo gorsza. Czas by Wren włączył myślenie. Ale dobra mniejsza z tym. Wróciłam na stałe. I zacznie się dziać.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz